AlicantePo wspomniany przez Agę locie, który nie przysporzył kłopotów ani Tymkowi ani Jaśkowi ani ich rodzicom, zaczęły się prawdziwe wakacje (przynajmniej w naszym mniemaniu). Skały, słońce, plaże, dobre jedzenie i mocna kawa z rana… Wybraliśmy rejon, do którego można dostać się lotem bezpośrednim, więc już po 3,5h z chłodnego już Gdańska trafiliśmy do upalnego Alicante. Odebranie bagażu, zarezerwowanego wcześniej samochodu i jaaazda.

AlicanteMy mieszkaliśmy w miejscowości Sella (malowniczo położona wioska na górze), natomiast Aga z ekipą (jechali 7 dni później) spali nieopodal Benidormu. Polecamy bardzo apartament Las Nubes. Tak pięknego widoku nie mieliśmy jeszcze nigdy! Dostaliśmy nawet łóżeczko turystyczne dla Jaśka. Apartament jest własnością anglika, więc dogadacie się bez problemu. Wszystko jednak zależy gdzie kto się kto chce wspinać. Na Costa Blanca znajdziecie nocleg tam gdzie chcecie.  Przewodnik wspinaczkowy można kupić przez Internet lub na miejscu w Orange House w Finestracie.

GandiaPolecane rejony to: Sella (płytowe, techniczne wspinanie, łatwe podejście z dzieckiem), Pare de Rosalia (piękne drogi wielowyciągowe), Gandia (mocne przewieszenie), Los Pins (łatwe podejście z dzieckiem), Pena Roja (łatwe podejście z dzieckiem).

Ponieważ maluchy wstają wcześnie to i my nie traciliśmy czasu. Około 9.00-10.00 byliśmy pod ścianą. W naszym przypadku (jechaliśmy tylko z Łukaszem) jedyną opcją, Sellaktóra pozwalała nam się spokojnie wspinać było zakupienie łóżeczka turystycznego. Taki „mercedesik”, bo waży jedynie 2,5kg, mieści się nawet w plecaku 40l, ma materacyk typu thermarest, jest zapinany z góry i z boku i świetnie wentylowany. Dzięki temu udało się zrobić nawet wielowyciągówkę. Pamiętaj, że takie łóżeczko przyda się w wielu wypadkach jeśli jesteś aktywnym rodzicem. Dzięki temu dajesz Małemu jego własną przestrzeń. A w skałach jak to w skałach: pot i magnezja! SellaDziecko zajęte zabawkami albo spaniem, ukryte w cieniu nie specjalnie przejmowało się sportowymi wyczynami rodziców. Przerwa na karmienie i zabawę jest również świetną przerwą żeby zregenerować siły. Poza tym zawsze spotkasz „nianie”, bo wspinacze są raczej otwarci :). Bardzo przydatne było również nosidełko Babybjorn, bo wszelkie trudne podejścia nie sprawiały żadnego kłopotu. W dni restowe plaża i dobre jedzenie w restauracji. A po powrocie na lotnisku w Rębiechowie było 7°C. Grrrrrrrr i zwykła chandra powyjazdowa.

Z dzieckiem na zagranicznym wyjeździe wspinaczkowym:

  • Bądź mądrą Mamą podczas lotu (miej przygotowane picie, mleko). Patrz artykuł lot.
  • Zakupy dla Dziecka robi się na miejscu. Zaznaczam, że w Hiszpanii był problem z niektórymi produktami. Pampersy tylko Huggies i to bardzo drogie, mały wybór husteczek nawilżonych, kaszka jedynie rozpuszczana w mleku (nie było takiej z mlekiem modyfikowanym już w środku),  niezbyt duży wybór słoiczków z przecierami (dla 4 miesięcznego dziecka było jedynie marchewka z kurczakiem i cebulą…). Da się, ale trzeba mieć to na uwadze.
  • Na podejścia dobre jest nosidełko (my mieliśmy jeszcze typu newborn, ale Aga miała już takie do noszenia na plecach firmy Vaude).
  • Jak jedziecie sami to pomyślcie gdzie będziecie zostawiać dziecko w czasie gdy Wy się wspinacie. Polecamy łóżeczko turystyczne Phil&teds.
  • Wyrób kartę EKUZA dla siebie i dziecka.
  • Dbaj o to żeby dziecku nie było za gorąca, bo łatwo przegrzać takiego malucha.
  • Pamiętaj o czapce z daszkiem i o kremie z filtrem! Dobrze jest też wziąć małą parasolkę która da dodatkową ochronę przed słońcem.