Heldwand

Udało się! Pierwszy wyjazd z 3 miesięcznym Tymkiem w westowe skały zaliczony. Nawet powspinać się trochę udało:) Logistyki co niemiara, ale SIĘ DA. Przed wyjazdem najwięcej obaw budził dojazd- prawie 1000 km- na Frankenjurę. Nie aż tak daleko, ale jednak. Druga sprawa budząca nasz niepokój, to podejścia pod skały.

Dojazd do Niemiec okazał się zupełnie niemęczący, gdyż wyjechaliśmy po kąpieli Tymcia, czyli wtedy, kiedy zasypia na 4h. Wspinanie w sektorze FreudenhausW ten oto sposób udało nam się dojechać do granicy, potem mały stop na wycyckanie i jazda dalej aż do Bambergu. Z powrotem już tak pięknie nie było, bo ruszyliśmy po wspinaniu, czyli o 17:00 i potem cieszyliśmy się, że niemieckie autostrady maja tak często i gęsto parkingi, bo wielokrotnie z nich korzystaliśmy. Reasumując – jedźcie zazwyczaj o takiej porze, co do której macie pewność, że wasze dziecko zasypia na trochę dłużej.

Sypialnia pod HeldwandJeśli chodzi o skały, to wspinaliśmy się z niemalże lokalną już wspinaczką – ciocią Łajką, która pokazała nam rejony nie dość, że łatwo dostępne, to na dodatek ładne (uff, to na Franken są takie?;) ). Wspinaczom z dziećmi polecamy: Helwand, Weisseinstein, Freudenhaus i Lichtenfelser. Pod wszystkie sektory, oprócz ostatniego, da się podjechać z wózkiem. Ktoś pomyślał i zrobił pełną frankenjurską listę sektorów w których można wspinać się mając ze sobą dzieci. Jak to zwykle bywa, znaleźliśmy ją po powrocie. Dostępna jest tutaj. Polecamy też rozwiesić hamaczek, który okazał się super patentem do usypiania ciekawskiego malucha.

WeissensteinTak jak na treningi, tak i na wyjazdy wspinaczkowe, lepiej zabierać jeszcze kogoś. Niekoniecznie do pilnowania malucha, ale do asekuracji jednego z rodziców, gdy drugi zajmuje się dzieckiem. Na szczęście Mała Ania radzi sobie z maluchami tak samo dobrze jak z asekuracją, za co jej dziękujemy :)

Spanie w namiocie przez tydzień odpadało, ale akurat na Frankenjurze agroturystyk i innych gasthofów jest pod dostatkiem. Nam się trafił taki z wieeelką wanną, więc przy okazji testowaliśmy, czy nasz bobas lubi pływać i czy warto zapisać go na basen.

Komfortowe dojście pod HeldwandZa 2 dni znowu robimy wypad, tym razem tylko na Jurę, w październiku do Alicante. Mądrzejsi o doświadczenie sprzed 2 tygodni, kilka spraw załatwimy inaczej, np. nie zacznę pakować się 5 dni wcześniej i nie wezmę 10 koszulek, 10 śpiochów, 3 ciepłych wdzianek i pieluch. Wszystko zredukuję o połowę, pieluchy kupi się na miejscu. Najwyżej ciuszki się przepierze albo będzie chodził opluty… ;)

A wiecie, ile walczyłam o to, by Marcin pozwolił mi wziąć miskę?! Skąd mogłam wiedzieć, że będzie wanna…Tym razem dam mu wygrać i micha zostaje w domu. Za to wywalczę matę edukacyjną :)